Oficjalna strona szkoły im. Generała Władysława Andersa w Chicago
  • facebook

Uroczystość zakończenia roku szkolnego rozpoczęliśmy od uczestnictwa we Mszy Świętej, którą celebrował ks.Adam Styc. Uczniowie wzięli udział w oprawie mszy świętej czytania, modlitwę wiernych, śpiewy a podczas udzielania Komunii św. p.Witek i Sebastian Szymański wykonali “Panis Angelicus”. Po zakończeniu mszy św. uczniowie kl.III LO przekazali sztandar szkoły uczniom kl.II LO. Następnie Pani dyrektor Wanda Penar wygłosiła przemówienie, podkreślając duży wkład pracy całej Kadry Pedagogicznej, Komitetu Rodzicielskiego, uczniów oraz rodziców.Po wystąpieniu p. dyrektor dzieci z kl. “0” otrzymały nagrody książkowe . Uczniowie od kl.I do VI wraz z nauczycielami i rodzicami udali się do budynku szkolnego na rozdanie świadectw.

Największa uwaga dalszej uroczystości oraz aplauz skierowane były oczywiście w stronę klasy III LO, opuszczającej mury naszej szkoły . To właśnie dla nich przyjaciele z klasy II LO przygotowali kilka słów na pożegnanie i czerwone róże. Również uczniowie klasy VIII ukończyli           pierwszy etap nauki . Koledzy z klas siódmych złożyli im gratulacje iżyczyli powodzenia w Liceum. Wszyscy otrzymali świadectwa ukończenia szkoły i otrzymali pamiątkowe książki.Słowa podziękowania wygłosili przedstawiciele rodziców : p. Piotr Batorowicz i p.Bernadetta Wyciszkiewicz . Uroczystość była bardzo wzruszająca a na pewno wszystkim zakręciła się łezka w oku po wystąpieniu absolwentki Liceum Natalii Strycharski, która podzieliła sie swoją refleksją o uczęszczaniu do szkoły.

Na zakończenie p.dyrektor Wanda Penar życzyła wszystkim udanych wakacji, uśmiechu na co dzień oraz szczęśliwego powrotu do naszej szkoły w nowym roku szkolnym.

Upragnionych wakacji nadszedł czas!

Życząc udanych życiowych wyborów, „szerokich dróg”, „wysokich lotów”, pomyślności i wytrwałości w dążeniach do wyznaczonych celów, dedykujemy Wam drodzy absolwenci  poniższy tekst Leopolda Staffa pt. Most ku pamięci.

Nie wierzyłem

Stojąc nad brzegiem rzeki,

Która była szeroka i rwista,

Że przejdę ten most,
Spleciony z cienkiej, kruchej trzciny

Powiązanej łykiem.

Szedłem lekko jak motyl

I ciężko jak słoń,

Szedłem pewnie jak tancerz

I chwiejnie jak ślepiec.

Nie wierzyłem, że przejdę ten most,

I gdy stoję już na drugim brzegu,

Nie wierzę, że go przeszedłem.